bractwolider.org
-strona główna

Bractwo Liderów to szlacheckie stowarzyszenie o charakterze patriotycznym i międzynarodowym





Uwierzyć w nasze wielkie możliwości

Słowianie też mają uzasadnione powody do dumy

(mało znane w Polsce fakty

 

Opracował: Ryszard Murat 

 

   W Polsce wiele osób nie wierzy, aby możliwa była pozytywna zmiana sytuacji politycznej. Przypomnijmy zatem kilka wydarzeń z przeszłości narodów słowiańskich, które są w naszym kraju mało znane, a mogą wzmocnić tę wiarę

 

   W 626 roku - jak wynika z treści dokumentów i kronik bizantyjskich - uzdolniony cesarz bizantyjski Herakliusz (łac. Flavius Heraclitus, gr. Herakleios, ur. 574, panował w latach: 610-641) wezwał zamieszkałe na terenie obecnej Polski plemiona słowiańskie o pomoc w walce z Awarami (plemieniem pochodzenia tureckiego, które przybyło z Azji na obszar obecnych Węgier i utworzyło tu silne państwo, dokonując najazdów na wszystkie okoliczne tereny), ofiarowując im spustoszone już przez Awarów tereny na Bałkanach pomiędzy Adriatykiem i Dunajem.

 

   Ten apel cesarza Herakliusza, przekazany Słowianom za pośrednictwem specjalnie dobranych posłów, wydatnie wspomogły prośby o pomoc wysłanników bratnich słowiańskich plemion sklawińskich (Sklawinowie - zobacz dalej: Objaśnienie), które w Dalmacji osiedliły się nieco wcześniej, w latach 609-615, walcząc wówczas w sojuszu z Awarami przeciwko Cesarstwu Bizantyjskiemu. Później jednak te plemiona sklawińskie skłóciły się z Awarami i przystąpiły do walki z nimi. To właśnie przedstawiciele tych plemion sklawińskich, znając olbrzymi potencjał plemion chorwackich i serbskich (zamieszkałych wtedy na obszarze obecnej Polski), podpowiedzieli cesarzowi Herakliuszowi, aby właśnie do nich zwrócił się o pomoc w walce z Awarami i przesiedlenie się na Bałkany.     

 

   W związku z tym, po podjęciu decyzji na wielu wiecach plemiennych - w odpowiedzi na to wezwanie cesarza Herakliusza i pokrewnych plemion sklawińskich w 626 roku mniej więcej połowa ówczesnych mieszkańców obecnych terenów Polski w zorganizowany sposób (poziom tej organizacji jeszcze dziś zadziwia swym rozmachem i skutecznością) wywędrowała tysiąc pięćset kilometrów na południe, zwycięsko walcząc po drodze z potężnymi Awarami i zasiedlając rozległe obszary leżące na północ od Adriatyku (dokładnie pomiędzy Dunajem i Adriatykiem).

 

   Z terenów obecnego Podkarpacia, Lubelszczyzny, Małopolski, Górnego Śląska, Galicji i Wołynia, nazywanych wtedy Białą Chorwacją (Chorbacją), na południe ruszyła część mieszkających tu plemion słowiańskich, które nad Adriatykiem utworzyły późniejszą i obecną Chorwację.

   Z kolei z obecnej Wielkopolski, Kujaw, Mazowsza, Dolnego Śląska i Łużyc, nazywanych wtedy Białą Serbią, na południe przeniosła się część mieszkających tu plemion, które na Bałkanach utworzyły późniejszą i obecną Serbię.

 

   Objaśnienie: Jak wynika z licznych dokumentów, w okresie do V wieku jeden z wielkich ludów indoeuropejskich, znany pod nazwą: Słowianie, podzielił się ostatecznie na dwa duże związki plemienne:

  • Wenedów, którzy byli przodkami współczesnych Słowian Zachodnich: Polaków, Czechów, Słowaków, Serbów Łużyckich, a także części plemion południowosłowiańskich: Chorwatów, Serbów i Słoweńców;
  • Antów, którzy byli przodkami współczesnych Słowian Wschodnich: Białorusinów, Ukraińców i Rosjan. 

   Ponadto w tym samym okresie głównie z Antów wydzielił się jeszcze trzeci wielki plemienny związek słowiański, znany pod nazwą Sklawinów

   Na przełomie V i VI wieku Sklawinowie wyruszyli z terenów współczesnej Ukrainy i Białorusi na południe, opanowali obszar obecnej Rumunii, skąd następnie - często w sojuszu ze wspomnianymi już Awarami - zaczęli z wielką zaciekłością atakować Cesarstwo Bizantyjskie, przekraczając w wielu miejscach Dunaj i zasiedlając Półwysep Bałkanski, od Dunaju po Adriatyk i Morze Egejskie, a nawet obszary współczesnej Grecji (między innymi Tessalię - w środkowej Grecji, Peloponez i Kretę, gdzie jednak po kilkuset latach przyjęli język grecki i zasymilowali się z ludnością grecką). 

   O potędze Sklawinów świadczą również takie fakty, że kilkakrotnie oblegali Konstantynopol (w języku Sklawinów: Carogród), a także drugie pod względem znaczenia bizantyjskie miasto na Bałkanach: Saloniki (w języku Sklawinów: Sołuń).

   Sklawinowie (a dokładnie niektóre plemiona sklawińskie) byli przodkami cześci współczesnych narodów południowosłowiańskich: Bułgarów i Macedończyków.

   W tym miejscu warto dodać, że to właśnie ze Sklawinów, a dokładnie z jednego z plemion sklawińskich - Sołuńców (osiedlonych w okolicy Salonik - słow. Sołunia), pochodzili dwaj słynni misjonarze: bracia Cyryl (słow. Kiriłł; około 827-859) i Metody (słow. Miefodij; około 815-885), którzy wprowadzili do chrześcijaństwa liturgię w obrządku starocerkiewnosłowiańskim (dokładnie był to język słowiańskich Sołuńców) i na bazie - jak się uważa - wcześniejszego pisma słowiańskiego pod nazwą głagolica (od słowiańskiego słowa głagol = "słowo, litera") opracowali nowy alfabet (który od imienia Cyryla nazwano cyrylicą), przystosowany do wymienionej liturgii.

   W tym miejscu warto odnieść się, choćby krótko, do kwestii pisma słowiańskiego. Sprawa ta jest przedmiotem sporów między zwolennikami i przeciwnikami istnienia takiego pisma. Tymczasem w świetle uznanych powszechnie dokumentów nie ma najmniejszych wątpliwości, że pismo takie istniało. Świadczą o tym nie tylko liczne przekazy odnoszące się do Cyryla i Metodego (o opracowaniu przez nich nowego pisma - cyrylicy, na bazie wcześniejszej głagolicy, niepodobnej do pisma greckiego), jednoznaczna w treści relacja bułgarskiego kronikarza Mnicha Chrobrego (Czernorizec Chrabyj; w traktacie "O literach", tytuł oryginalny: "O pismieniech", napisanym około 893 roku), ale także niepodważalna niemiecka "Kronika Thietmara" (tytuł oryginalny: "Thietmari merseburgiensis episcopi chronicon", autorstwa biskupa Thietmara z Merseburga; 975-1018), według której liczne posągi bogów i bogiń w słowiańskiej świątyni w Radogoszczy na Połabiu miały na podstawach (w ich dolnej części) wyryte swe imiona właśnie w piśmie słowiańskim. 

   W V-VI wieku wspomniany wielki związek plemienny Wenedów podzielił się na dwa wyraźnie odróżniające się związki plemion: Chorwatów (zwanych Białymi Chorwatami) i Serbów (zwanych Białymi Serbami). 

   Plemiona chorwackie zamieszkiwały obszary obecnej Lubelszczyzny, Ziemi Kielecko-radomskiej, Małopolski, Podkarpacia, Górnego Śląska, Śląska Opolskiego, Słowacji, Moraw, części Czech oraz Galicji i Wołynia.

   Z kolei plemiona serbskie mieszkały na obszarze dzisiejszej Wielkopolski, Kujaw, Mazowsza, Dolnego Śląska, a także Łużyc.

   Po omówionej migracji w 626 roku połowy ówczesnej ludności Białej Chorwacji i Białej Serbii na Bałkany, z pozostałej tu ludności słowiańskiej ukształtowały się plemiona, znane jako Polanie, Goplanie, Mazowszanie, Slężanie i wiele innych (z Serbów), oraz Wiślanie, Lędzianie, Wołynianie, Opolanie i szereg innych (z Chorwatów).

 

   Migracja chorwacko-serbska na Bałkany w 626 roku była znakomicie przygotowana i przeprowadzona.

  

   Poszczególnym plemionom z góry przydzielono tereny, do których miały dotrzeć i osiedlić się na nich. Wcześniej, przed podjęciem ostatecznej decyzji na plemiennym wiecu, tereny te były oglądane i akceptowane przez upoważnionych wysłanników tych plemion.

 

   Na przykład wysłannicy plemienia chorwackiego (znanego nad Adriatykiem jako Narentanie - zobacz dalej), zamieszkującego obszar obecnej zachodniej Lubelszczyzny nad Wisłą, "wypatrzyli" i zarezerwowali do osiedlenia dla swego ludu okolice miasteczka Omiś nad Adriatykiem, ponieważ zwrócili uwagę na zdumiewający fakt uderzającego podobieństwa usytuowania tej osady do krajobrazu Wietrznej Hory (ówczesna nazwa obecnego Kazimierza Dolnego, gdzie w okresie przedchrześcijańskim mieściła się - na wzgórzu, zajmowanym obecnie przez klasztor franciszkanów - słynna słowiańska świątynia i wyrocznia tego plemienia). W okolicznościach planowanego przesiedlenia fakt tego podobieństwa uznali oni za wyraz woli, poparcia i przychylności swych bogów.

 

   Źródła bizantyjskie (zwłaszcza wspomniane dalej dzieło "O zarządzaniu państwem" Konstantyna VII Porfirogenety) podają też dokładnie odwrotny przypadek w "wykonaniu" kilku plemion serbskich. Otóż plemiona te nie przeprowadziły właściwego rozpoznania (lub też rozpoznanie to dokonano pobieżnie) proponowanych im terenów i zgodnie ze wskazówkami wysłanników cesarza Herakliusza osiedliły się na terenie obecnej Macedonii greckiej, w okolicach miasta Saloniki. Po paru latach pobytu na tych terenach plemiona te doszły jednak do wniosku, że popełniły błąd i postanowiły powrócić do pierwotnej ojczyzny na obszarze obecnej Polski. W tej drodze powrotnej plemiona te przekroczyły nawet Dunaj, i dopiero tu pod wpływem nalegań ze strony księcia (kneza), określanego przez historyków mianem Nieznanego Księcia, o którym mowa dalej, znów zmieniły decyzję i ostatecznie osiedliły się na obszarze obecnej Serbii.    

 

   To wielkie i udane przedsięwzięcie w postaci wielkiej wędrówki plemion chorwackich i serbskich na południe miało jednolite kierownictwo. Kroniki bizantyjskie podają, że wędrówką tą kierowali dwaj książęta (słow. książę - knez, kniaź):

  1. pierwszy z nich miał na imię Porgas (według dzieła "O zarządzaniu państwem"; tytuł oryginału: "De administrando imperio", którego autorem był bizantyjski cesarz Konstantyn VII Porfirogeneta, panujący w latach: 945-959), był synem władcy Białych Chorwatów i kierował działaniami plemion chorwackich; przed wyruszeniem na południe rezydował w grodzie nad Wisłą - prawdopodobnie w Krakowie lub Wietrznej Horze (ówczesna nazwa obecnego Kazimierza Dolnego);
  2. drugi, którego imienia znane obecnie źródła nie podają i z tego powodu historycy określają go jako Nieznany Książę, był jednym z dwóch braci, synów władcy Białych Serbów, którzy po śmierci ojca podzielili się władzą w ten sposób, że jeden z nich (według kronik frankijskich Derwan; około 590-635, rezydujący głównie na terenie Łużyc) pozostał jako władca w ojcowiźnie, zaś drugi - właśnie Nieznany Książę poprowadził część plemion serbskich na południe, zmarł około 641 roku i zapoczątkował pierwszą dynastię panującą w Serbii - Vlastimiroviczów.

   Według dokumentów bizantyjskich książęta ci koordynowali omawiane działania (wielką wędrówkę na południe i walki z Awarami) plemion chorwackich i serbskich. W tamtym czasie najważniejsze decyzje Słowianie podejmowali na wiecach plemiennych, ale na czas wojny spośród najmożniejszych wybierali księcia (słow. kneza, kniazia), który miał wielką władzę i pełnił rolę głównodowodzącego (na wzór dyktatora w Republice Rzymskiej).  

 

   Podkreślić przy tym należy, że ta wielka wędrówka na południe odbywała się w bardzo trudnych warunkach wojennych. Po drodze plemiona chorwacko-serbskie musiały bowiem toczyć zacięte walki z niezwykle silnym w tym czasie tureckim ludem Awarów (w jęz. słowiańskim: Obrów), który zajmował tereny obecnych Węgier i toczył zwycięskie wojny z Cesarstwem Bizantyjskim. I z walk tych Słowianie wyszli zwycięsko, ponieważ Awarowie mimo wielkich starań nie byli w stanie powstrzymać ich wędrówki ani zapobiec osiedleniu się ich na ogromnym obszarze między Dunajem (słow. Dunavem) i Adriatykiem (słow. Jadranem).  

 

   Poszczególne rody i rodziny z plemion chorwackich i serbskich, zamieszkujących wówczas na terenach obecnej Polski, w zgodny sposób podzieliły się wtedy (w 626 roku) na dwie mniej więcej równe części:

  • połowa każdego plemienia z odpowiednią bronią i wyposażeniem wiezionym na wozach ruszyła na południe - na Bałkany; 
  • a druga połowa pozostała na miejscu, stanowiąc "macierz" - punkt oparcia i wspomagania emigrantów (z tej ludności wykształciły się znane później plemiona Polan, Wiślan, Goplan, Ślężan, Mazowszan i inne).

   W przyszłości przedstawimy tu malowidła, ukazujące Słowian z plemienia Narentan, w trakcie ich przybycia w 626 roku nad Adriatyk, szczególnie w rejon obecnego miasteczka Omiś (jest o nim mowa w dalszej części).

 

   W związku z tym zwłaszcza Chorwaci uważają Polskę za swą pierwotną ojczyznę, skąd wywędrowali ich przodkowie, mają w herbie takie same biało-czerwone barwy narodowe (ale ułożone w szachownicę, jak znak na polskich samolotach bojowych), a zasiedlone przez nich tereny nad Adriatykiem nie bez powodu nazwali Dalmacją (etymologicznie słow.: "daleko od macierzy", czyli od pierwotnej ojczyzny).

  

   Jak zaświadczają kroniki bizantyjskie, jeszcze w XI wieku przedstawiciele rodów książęcych słowiańskich plemion osiadłych nad Adriatykiem, zwłaszcza:

  • Zahumlan (zamieszkałych w dorzeczu rzeki Neretva, na północ od Dubrovnika, na obszarze nazywanym obecnie Hercegovina, z centrum w potężnym grodzie Ston nad Adriatykiem) oraz
  • Narentan (bliższe informacje o tym plemieniu są podane dalej)

   przyjeżdżali nad Wisłę odwiedzać miejsca, skąd pochodzili ich przodkowie, choć od tego czasu upłynęło aż 500 lat ! Fakty te były podziwiane przez bizantyjskich kronikarzy i podawane za przykłady rzadko spotykanej miłości do pierwotnej ojczyzny - kraju przodków.

 

   Nic więc dziwnego, że język serbsko-chorwacki jest podobny do polskiego, a większość słów jest taka sama. Podobnie jak Polacy, także Chorwaci i Serbowie słyną w Europie z odwagi, brawury i waleczności, a pułki chorwackie uznawano za najbitniejsze w armii Cesarstwa Austriackiego, tak samo jak pułki serbskie w armii Imperium Tureckiego.

   O pochodzeniu z tego samego pnia świadczy też inna cecha genetyczna przedstawicieli tych trzech narodów: skłonność do mocnych napojów - w Polsce do wódki, a w Chorwacji i Serbii do rakiji (40-70 % alkoholu), która uważana jest za narodowy trunek wszystkich narodów południowosłowiańskich, zwłaszcza chorwackiego.

 

   Mało kto wie, że nieodzowna część eleganckiego ubioru mężczyzn - krawat to "wynalazek" słowiańskich wojowników chorwackich. Pochodzi od paska w starannie dobranym kolorze, który na szyjach chorwackich wojowników wieszały ich narzeczone jako talizman, mający zapewnić zachowanie życia w bitwach i szczęśliwy powrót do domu.

  

   Nazwę krawat (od słowa Hrvat = Chorwat) nadał tej części ubioru i rozpowszechnił w Europie słynny francuski król Ludwik XIV Wielki, nazywany Królem Słońce (panował: 1643-1715; prowadzący liczne wojny). Władca ten był zdumiony niezwykłą walecznością pułku chorwackiego, służącego w jego armii, którego wszyscy żołnierze wyróżniali się nie tylko niespotykaną niezłomnością w walce, ale także nosili na szyjach kolorowe paski, budzące zdziwienie w zachodniej Europie. Po zapoznaniu się z tą sprawą Król Słońce zaczął uważać, że przyczyną zadziwiającej waleczności Chorwatów jest właśnie ten pasek (krawat), ponieważ nosząc go Chorwat ma cały czas w świadomości postać swej dziewczyny oraz rodziny, których nie może zawieść ani też zginąć.

 

   Imponujące były zwłaszcza osiągnięcia chorwackiego plemienia Narentan (znanego także pod innymi nazwami: Nereczanie i Neretwianie - od nazwy rzeki Neretva oraz Paganie - ponieważ plemię to przez kilkaset lat nie chciało przyjąć chrześcijaństwa, upierając się przy religii słowiańskiej). Plemię to w 626 roku przybyło znad Wisły (z rejonu współczesnego Opola Lubelskiego i Kazimierza Dolnego) i zasiedliło tereny nad Adriatykiem między rzekami Cetina i Neretwa, a potem zdobyło także wyspy Brac, Hvar, Korcula i Mljet.

   To na terenach tego plemienia Narentan (obecnie w granicach Bośni i Hercegowiny) znajduje się słynne Medżiugorje (etymologicznie: "między górami"), miejsce sławne na całym świecie z objawień Matki Bożej, a szczególnym powodzeniem nie bez powodu cieszące się zwłaszcza wśród Polaków.

 

   Plemię Narentan posiadało szereg potężnych grodów - twierdz, ale ich najbardziej znanym ośrodkiem religijno-militarnym i głównym portem wojennym było miasteczko Omiś (etymologicznie: "umiłowane miejsce"), uważane do dziś za najpiękniejsze w Chorwacji.

   Miasteczko to leży u ujścia rzeki Cetina do Adriatyku i zadziwiająco przypomina polski Kazimierz Dolny ze względu na podobne krajobrazy, zabudowę i zabytki. Plemię Narentan wybrało to miejsce na osiedlenie się właśnie z tej przyczyny, że przypominało im - co uznali za przejaw woli swych słowiańskich bogów - ich pierwotny ośrodek kultu religijnego, zlokalizowany wówczas w obecnym Kazimierzu Dolnym (ówczesna nazwa: Wietrzna Hora), a dokładnie na wzgórzu, na którym współcześnie stoi - na ruinach słowianskiej świątyni - klasztor franciszkanów.

 

   Przez 700 lat, od VII do XIII wieku, słowiańskie plemię Narentan posiadało najsilniejszą flotę piracką na Morzu Śródziemnym. Wypływające zwłaszcza z portu w Omiś (i z innych portów, szczególnie na wspomnianych wcześniej wyspach) eskadry Narentan były postrachem wszystkich akwenów tego morza - od wybrzeży Syrii i Egiptu po Hiszpanię i Maroko. Flota Narentan odniosła wiele imponujących zwycięstw nad flotyllami ówczesnych potęg, szczególnie państw muzułmańskich, Cesarstwa Bizantyjskiego oraz Wenecji.

 

   Na przykład w 867 roku słowiańscy Narentanie pod wodzą księcia (kneza) Domagoja (panował w latach: 864-876) pokonali wielką flotę i armię Cesarstwa Bizantyjskiego, skutecznie odpierając podjętą przez to mocarstwo próbę narzucenia im zwierzchnictwa. 

   To wielkie zwycięstwo Narentan nad Bizancjum wywarło wielkie wrażenie w całym regionie Bałkanów, zwłaszcza że w tym czasie Bizancjum, rządzone wówczas przez energicznego cesarza Bazylego I Macedończyka (Słowianina z pochodzenia, panował w latach: 866-886), odnotowało w tym rejonie duże sukcesy - pokonało flotę arabską w rejonie obecnego Dubrovnika (przerywając oblężenie Dubrovnika przez Arabów) i podporządkowało sobie trzy inne silne plemiona słowiańskie znad Adriatyku:

  1. Duklan (plemię chorwackie zamieszkujące obszar obecnej Czarnogóry, które wywędrowało z Chorwacji Czerwonej, nazwanej później Grodami Czerwieńskimi i Rusią Czerwoną; stolicą Duklan był potężny gród Dukla w pobliżu obecnej Podgoricy), 
  2. Trebinian (plemię zamieszkujące obszar na północ i zachód od Dubrovnika, z centrum w grodzie Trebinje, leżącym w obecnej Bośni i Hercegovinie), 
  3. Zahumlan (informacje o tym plemieniu podane są wcześniej).  

   Dwadzieścia lat później, dokładnie 18 września 887 roku słowiańscy Narentanie, dowodzeni przez księcia Branimira (syna wspomnianego księcia Domagoja; panował w latach: 879-892), odnieśli wielkie zwycięstwa równocześnie na lądzie i morzu w rejonie obecnego słynnego kurortu Makarska nad inną ówczesną potęgą - Wenecją.

   W całodziennej bitwie eskadry Narentan całkowicie unicestwiły wielką flotę wenecką, a równocześnie ich wojownicy rozgromili i wybili potężną armię wenecką na lądzie. W bitwie zginął nawet głównodowodzący armią wrogów doża wenecki Pietro I. Candino (842-887), a jego grób do dziś można oglądać w pobliskim kościele św. Jura. Na pamiątkę tej wielkiej zwycięskiej bitwy dzień 18 września jest Dniem Marynarki Wojennej Chorwacji.

   Wskutek tego podwójnego zwycięstwa potężna Wenecja nie tylko zaniechała prób opanowania terenów Narentan, ale odtąd nawet musiała płacić haracz temu plemieniu za możliwość przepływania swych statków przez Adriatyk, co było warunkiem istnienia Wenecji. 

   Z kolei Narentanie od tego czasu skupili swą uwagę na ściganiu i gromieniu na całym obszarze Morza Śródziemnego groźnych flotylli arabskich. A należy podkreślić, że w tym okresie muzułmańscy Arabowie dominowali na Morzu Śródziemnym i opanowali wszystkie najważniejsze wyspy tego akwenu: Cypr, Kretę, Maltę, Sycylię, Sardynię i Baleary.   

 

   Ukoronowanie tych walk morskich (i także lądowych) nastąpiło w 969 roku. Właśnie wtedy flota chorwacka, dowodzona przez księcia Michała Krzesimira II (panował w latach: 949-969), a złożona w głównej mierze ze sprawdzonych eskadr Narentan, doszczętnie rozbiła ogromną flotę arabską (przygotowującą się do inwazji na Italię) w wielkiej bitwie na Morzu Adriatyckim koło półwyspu Gargano w Italii.

 

   W miasteczku Omiś corocznie w dniu 18 sierpnia odbywa się słynny historyczny rocznicowy Festiwal, który jest rekonstrukcją jednej z wielu bitew morskich, stoczonych w XIII wieku w tutejszym porcie przez flotę Narentan z flotą Wenecji, oczywiście zwycięskiej dla Omiśa.

 

   Podobnie imponujące były dzieje słowiańskiego Dubrovnika (etymologicznie: dobre miejsce), leżącego na południe od Omiśa.

  

   Położony w równie pięknym skalistym miejscu na wybrzeżu Adriatyku, Dubrovnik przez tysiąc lat był niezdobytą nadmorską twierdzą. Posiadał istniejące do dziś, a budowane od VII wieku kamienne mury o grubości 6 m, wysokości 25 m i długości 2 km, składające się na niezwykły system forteczny.

  

   Dubrovnik funkcjonował przez tysiąc lat jako odrębne państwo - republika aż do końca XVIII wieku (opierając się nawet Imperium Tureckiemu), a z jego doskonale bronionego portu wypływały flotylle handlowe i wojenne także we wszystkie rejony Morza Śródziemnego. 

   

   W związku z tym, dla wzmocnienia wiary i ducha proponujemy odtworzyć dwie piękne chorwackie piosenki, z których pierwsza związana jest z miasteczkiem Omiś, a druga z miastem Dubrovnik:

___________________________________________ 

 

"Daleko mi je moj najdrażi dom"

 

   "Daleko mi je moj najdrażi dom" (etymologicznie: daleko jest mój najdroższy dom), to słynna chorwacka piosenka, którą wykonuje znany piosenkarz Nenad Kero.

                                                                                                                          

   W 1998 roku piosenka ta zajęła I miejsce na międzynarodowej liście Amazon Music i stała się niezwykle popularna na całym świecie. Od tego czasu przebój ten wykonywany był przez wielu słynnych odtwórców w różnych aranżacjach muzycznych i wersjach językowych.

   

   Wyraża miłość do rodzinnego miasteczka, dumę z jego przeszłości i nawiązując do morskich wypraw jego mieszkańców na morza południowe (jug) głosi, że na powrót każdego z nich w Omiśu czeka sto osób (lipota sto).

  

   Graficznym tłem tej wzruszającej piosenki są fotografie, ukazujące przepiękne widoki miasteczka Omiś, bardzo podobne do polskiego Kazimierza Dolnego, jego krajobrazy, zabytki, fortece i słynny port.    

                 

   Skopiuj ten link i wklej do Google, aby odtworzyć tę piosenkę: https://www.youtube.com/watch?v=kapKFF5FFB4 

__________________________________________________

 

"Ostat cu zaljubljen"

   

   "Ostat cu zaljubljen" (etymologicznie: stałem się zakochany, zakochałem się), to inna słynna chorwacka piosenka, którą wykonuje piosenkarz i radny Dubrovnika Milo Hrnić (ur. w 1950 roku w Dubrovniku).  

 

   Pieśń mówi o miłości do bastionu Słowiańszczyzny, do obiektu militarnego, słynnej twierdzy Dubrovnik, która zasłynęła z tego, że położona jest w niezwykle malowniczym miejscu nad Adriatykiem, a jej potężne kamienne mury powodowały, że nikt w historii przez ponad tysiąc lat tego miasta nie zdobył.    

                                                     

   Nawet w 1991 i 1992 roku nie powiodło się 8-mio miesięczne oblężenie tego zabytkowego miasta przez nowoczesną armię Jugosławii (złożoną głównie ze słynących z zaciekłości żołnierzy z Czarnogóry), dysponującą najnowszą bronią w postaci armat, czołgów i samolotów.    

   

   Także wielka armia tatarska pod wodzą Batu-chana (władcy imperium Złota Orda; wnuka Czyngis-chana), licząca ponad 120 tysięcy doborowych wojowników, która pogromiła całą Europę Wschodnią i Środkową (od Uralu po Alpy), również Polskę, i która zdobyła setki twierdz (wśród nich Kraków i Sandomierz), podeszła w 1242 roku pod miasto Dubrovnik, ale - jak przystało na tatarską strategię - rozważnie zrezygnowała z jego szturmowania. Wodzowie tatarscy uznali, że co prawda mogliby zdobyć Dubrovnik, ale będzie to nieopłacalne z powodu spodziewanych ogromnych strat, a ponadto jak na dłoni widzieli z okolicznej góry potężną flotę, stacjonującą w dubrovnickim porcie i gotową w każdej chwili wywieźć mieszkańców miasta.

 

   W nawiązaniu do tego wydarzenia w piosence jako motyw muzyczny wykorzystano tatarskie bębny wojenne. Taki rytm nadawany przez bębny stosowany był w tatarskich armiach w trakcie ich pochodów, dla utrzymania porządku w oddziałach i podtrzymywania ducha walki.    

   

   Wykonawca Milo Hrnić ukazany jest w trakcie śpiewania tej piosenki na tle twierdzy Dubrovnik, która jest słynna na całym świecie, a stanowi jeden z najcenniejszych obiektów Słowiańszczyzny. W piosence jest zresztą wzmianka o tym, że wszyscy Słowianie powinni być dumni z tego przepięknego miejsca i jego szczytnej historii, że wielu z nich chwali cudze, a powinni znać i doceniać swój obiekt, którego nie zdobyła żadna wroga armia.  

                        

   Skopiuj ten link i wklej do Google, aby odtworzyć tę przejmującą słowiańską piosenkę z bębnami tatarskimi:

  https://www.youtube.com/watch?v=7B70ju02YdY   

___________________________________________________

 

"O Marijana" 

  

   Ponadto - dla zachowania nastroju - proponujemy odtworzyć jeszcze jedną piosenkę słowiańską, którą wykonuje wspomniany chorwacki piosenkarz z Dubrovnika Milo Hrnić. Nosi tytuł "O Marijana, sladka mala Marijana" (etymologicznie: O Marijana, słodka mała Marijana) i wyraża  miłość do dziewczyny.

     

   Aby odtworzyć tę piosenkę, wklej do Google hasło: Milo Hrnic - O Marijana.

 

   Piosenka ta, ze względu na charakterystyczną, unikalną melodię i nastrój, zyskała ogromną popularność na całym świecie. Odzwierciedleniem tego są jej liczne głośne wersje w różnych językach, również w języku polskim (choć wersja polska, przygotowana przez słabych artystów, jest bez wątpienia najmniej udana ze wszystkich wersji językowych). 

 

   Teraz proponujemy odtworzyć wersję tej piosenki w bardzo orientalnym języku - japońskim, którą wykonuje najsłynniejsza japońska piosenkarka Mari Amachi (ur. w 1951 roku).

   

   Aby odtworzyć tę piosenkę, wklej do Google hasło: Mari Amachi - O Marijana.

 

  

Uwierz w możliwości ! 




Użyte tu fotografie i teksty należą do właściciela tej strony.
Kopiowanie lub wykorzystywanie jakichkolwiek fotografii
lub fragmentów tekstu bez pisemnej zgody właściciela strony jest zabronione.
Naruszenie tych praw w razie ujawnienia grozi odpowiedzialnością cywilną i karną.
Odwiedzin:
292077