bractwolider.org
-strona główna

Bractwo Liderów to szlacheckie stowarzyszenie o charakterze patriotycznym i międzynarodowym





Uwierzyć w nasze wielkie możliwości

Słowianie też mają uzasadnione powody do dumy

(mało znane w Polsce fakty

 

   W Polsce wiele osób nie wierzy, aby możliwa była pozytywna zmiana sytuacji politycznej. Przypomnijmy zatem kilka wydarzeń z przeszłości narodów słowiańskich, które są w naszym kraju mało znane, a mogą wzmocnić tę wiarę

 

   W 626 roku - jak wynika z treści dokumentów i kronik bizantyjskich - uzdolniony cesarz bizantyjski Herakliusz (łac. Flavius Heraclitus, gr. Herakleios, ur. 574, panował 610-641) poprosił zamieszkałe na terenie obecnej Polski plemiona słowiańskie o pomoc w walce z Awarami (plemieniem pochodzenia tureckiego, które przybyło z Azji na obszar obecnych Węgier i utworzyło tu silne państwo, dokonując najazdów na wszystkie okoliczne tereny), ofiarowując im spustoszone już przez Awarów tereny na Bałkanach pomiędzy Adriatykiem i Dunajem.

 

   W związku z tym, w odpowiedzi na ten apel cesarza Herakliusza w 626 roku mniej więcej połowa ówczesnych mieszkańców obecnych terenów Polski w zorganizowany sposób (poziom tej organizacji jeszcze dziś zadziwia swą skutecznością) wywędrowała kilkaset kilometrów na południe, zwycięsko walcząc po drodze z potężnymi Awarami i zasiedlając rozległe obszary leżące na północ od Adriatyku.

 

   Z terenów obecnego Podkarpacia, Lubelszczyzny, Małopolski i Górnego Śląska, nazywanych wtedy Białą Chorwacją (Chorbacją), na południe ruszyła część mieszkających tu plemion słowiańskich, które nad Adriatykiem utworzyły późniejszą Chorwację. Z kolei z obecnej Wielkopolski, Kujaw, Mazowsza i Dolnego Śląska, nazywanych wtedy Białą Serbią, na południe przeniosła się część mieszkających tu plemion, które na Bałkanach utworzyły późniejszą Serbię.

 

   Każde z plemion chorwackich i serbskich, zamieszkujących na terenach obecnej Polski, w zgodny sposób podzieliło się wtedy (poszczególne rody i rodziny) na dwie mniej więcej równe części: połowa każdego plemienia z odpowiednią bronią i wyposażeniem wiezionym na wozach ruszyła na południe - na Bałkany, a połowa pozostała na miejscu, stanowiąc "macierz" - punkt oparcia i wspomagania emigrantów.

 

   W przyszłości przedstawimy tu ilustracje, ukazujące Słowian z plemienia Narentan, przybyłych w 626 roku nad Adriatyk, szczególnie w rejon obecnego miasteczka Omiś (mowa jest o nim w dalszej części).

 

   W związku z tym zwłaszcza Chorwaci uważają Polskę za swą pierwotną ojczyznę, mają w herbie takie same biało-czerwone barwy narodowe (ale ułożone w szachownicę), a zasiedlone przez nich tereny nad Adriatykiem nie bez powodu nazwali Dalmacją (etymologicznie: daleko od macierzy).

  

   Jak zaświadczają kroniki bizantyjskie, jeszcze w XI wieku przedstawiciele rodów książęcych chorwackich plemion, zwłaszcza Zachlumian i Narentan przyjeżdżali nad Wisłę odwiedzać miejsca, skąd pochodzili ich przodkowie, choć od tego czasu upłynęło aż 500 lat ! Fakty te były podziwiane przez bizantyjskich kronikarzy i podawane za przykłady rzadko spotykanej miłości do pierwotnej ojczyzny - kraju przodków.

 

   Nic więc dziwnego, że język serbsko-chorwacki jest podobny do polskiego, a większość słów jest taka sama. Podobnie jak Polacy, także Chorwaci i Serbowie słyną w Europie z odwagi i waleczności, a pułki chorwackie uznawano za najbitniejsze w armii Cesarstwa Austriackiego, tak samo jak pułki serbskie w armii Imperium Tureckiego. O pochodzeniu z tego samego pnia świadczy też inna cecha genetyczna przedstawicieli tych trzech narodów: skłonność do mocnych trunków.

 

   Mało kto wie, że nieodzowna część eleganckiego ubioru mężczyzn - krawat to "wynalazek" słowiańskich wojowników chorwackich. Pochodzi od paska w starannie dobranym kolorze, który na szyjach chorwackich wojowników wieszały ich narzeczone jako talizman, mający zapewnić zachowanie życia w bitwach i szczęśliwy powrót do domu.

  

   Nazwę krawat (od słowa Hrvat = Chorwat) nadał tej części ubioru i rozpowszechnił w Europie słynny francuski król Ludwik XIV Wielki, Król Słońce (panował: 1643-1715; prowadzący liczne wojny), zdumiony niezwykłą walecznością pułku chorwackiego, służącego w jego armii, którego wszyscy żołnierze wyróżniali się nie tylko niespotykaną niezłomnością w walce, ale także nosili na szyjach kolorowe paski, budzące zdziwienie w zachodniej Europie. 

 

   Imponujące były zwłaszcza osiągnięcia plemienia Narentan (Neretwian), które w 626 roku przybyło znad Wisły (z rejonu współczesnego Opola Lubelskiego i Kazimierza Dolnego) i zasiedliło tereny nad Adriatykiem między rzekami Cetina i Neretwa oraz zdobyło wyspy Brac, Hvar, Korcula i Mljet. To na terenach tego plemienia znajduje się słynne Medżiugorje (etymologicznie: między górami), miejsce sławne na całym świecie z objawień Matki Bożej, a szczególnym powodzeniem nie bez powodu cieszące się zwłaszcza wśród Polaków.

 

   Najbardziej znanym ośrodkiem plemienia Narentan było miasteczko Omiś (etymologicznie: umiłowane miejsce), uważane do dziś za najpiękniejsze w Chorwacji. Miasteczko to leży u ujścia rzeki Cetina do Adriatyku i zadziwiająco przypomina polski Kazimierz Dolny ze względu na podobne krajobrazy i zabytki. Plemię Narentan wybrało to miejsce na osiedlenie się właśnie z tej przyczyny, że przypominało im - co uznali za wolę swych bogów - ich pierwotny ośrodek kultu religijnego, zlokalizowany wówczas w obecnym Kazimierzu Dolnym (ówczesna nazwa: Wietrzna Hora).

 

   Przez 700 lat, od VII do XIII wieku, słowiańskie plemię Narentan posiadało najsilniejszą flotę piracką na Morzu Śródziemnym. Wypływające zwłaszcza z portu w Omiś eskadry Narentan były postrachem wszystkich akwenów tego morza - od wybrzeży Syrii i Egiptu po Hiszpanię i Maroko. Flota Narentan odniosła wiele imponujących zwycięstw nad flotyllami ówczesnych potęg, szczególnie państw muzułmańskich, Cesarstwa Bizantyjskiego oraz Wenecji.

 

   Na przykład 18 września 887 roku słowiańscy Narentanie, dowodzeni przez księcia Branimira (panował: 879-892), odnieśli wielkie zwycięstwa równocześnie na lądzie i morzu w rejonie obecnego słynnego kurortu Makarska nad ówczesną potęgą - Wenecją. W całodziennej bitwie eskadry Narentan całkowicie unicestwiły wielką flotę wenecką, a równocześnie ich wojownicy rozgromili i wybili potężną armię wenecką na lądzie. W bitwie zginął nawet głównodowodzący armią wrogów doża wenecki Pietro I. Candino (842-887), a jego grób do dziś można oglądać w pobliskim kościele św. Jura. Na pamiątkę tej wielkiej zwycięskiej bitwy dzień 18 września jest Dniem Marynarki Wojennej Chorwacji.

 

   Z kolei w 969 roku flota chorwacka, dowodzona przez Michała Krzesimira II (panował: 949-969), złożona w głównej mierze z eskadr Narentan, doszczętnie rozbiła ogromną flotę arabską w wielkiej bitwie na Morzu Adriatyckim koło półwyspu Gargano w Italii.

 

   W miasteczku Omiś corocznie w dniu 18 sierpnia odbywa się słynny rocznicowy Festiwal, który jest rekonstrukcją jednej z wielu bitew morskich, stoczonych w XIII wieku w tutejszym porcie przez flotę Narentan z flotą Wenecji, oczywiście zwycięską dla Omiśa.

 

   Podobnie imponujące były dzieje słowiańskiego Dubrovnika (etymologicznie: dobre miejsce), leżącego na południe od Omiśa.

  

   Położony w równie pięknym skalistym miejscu na wybrzeżu Adriatyku, Dubrovnik przez tysiąc lat był niezdobytą nadmorską twierdzą. Posiadał istniejące do dziś, a budowane od VII wieku kamienne mury o grubości 6 m, wysokości 25 m i długości 2 km, składające się na niezwykły system forteczny.

  

   Dubrovnik funkcjonował przez tysiąc lat jako odrębne państwo - republika aż do końca XVIII wieku (opierając się nawet Imperium Tureckiemu), a z jego doskonale bronionego portu wypływały flotylle handlowe i wojenne także we wszystkie rejony Morza Śródziemnego. 

   

   W związku z tym, dla wzmocnienia wiary i ducha proponujemy odtworzyć dwie piękne chorwackie piosenki, z których pierwsza związana jest z miasteczkiem Omiś, a druga z miastem Dubrovnik:

 

"Daleko mi je moj najdrażi dom"

 

   "Daleko mi je moj najdrażi dom" (etymologicznie: daleko jest mój najdroższy dom), to słynna chorwacka piosenka, którą wykonuje znany piosenkarz Nenad Kero.

                                                                                                                          

   W 1998 roku piosenka ta zajęła I miejsce na międzynarodowej liście Amazon Music i stała się niezwykle popularna na całym świecie. Od tego czasu przebój ten wykonywany był przez wielu słynnych odtwórców w różnych aranżacjach muzycznych i wersjach językowych.

   

   Wyraża miłość do rodzinnego miasteczka, dumę z jego przeszłości i nawiązując do morskich wypraw jego mieszkańców na morza południowe (jug) głosi, że na powrót każdego z nich w Omiśu czeka sto osób (lipota sto).

  

   Graficznym tłem tej wzruszającej piosenki są fotografie, ukazujące przepiękne widoki miasteczka Omiś, bardzo podobne do polskiego Kazimierza Dolnego, jego krajobrazy, zabytki, fortece i słynny port.    

                 

   Skopiuj ten link i wklej do Google, aby odtworzyć tę piosenkę: https://www.youtube.com/watch?v=kapKFF5FFB4

 

"Ostat cu zaljubljen"

   

   "Ostat cu zaljubljen" (etymologicznie: stałem się zakochany, zakochałem się), to inna słynna chorwacka piosenka, którą wykonuje piosenkarz i radny Dubrovnika Milo Hrnić (ur. w 1950 roku w Dubrovniku).  

 

   Pieśń mówi o miłości do bastionu Słowiańszczyzny, do obiektu militarnego, słynnej twierdzy Dubrovnik, która zasłynęła z tego, że położona jest w niezwykle malowniczym miejscu nad Adriatykiem, a jej potężne kamienne mury powodowały, że nikt w historii przez ponad tysiąc lat tego miasta nie zdobył.    

                                                     

   Nawet w 1991 i 1992 roku nie powiodło się 8-mio miesięczne oblężenie tego zabytkowego miasta przez nowoczesną armię Jugosławii (złożoną głównie ze słynących z zaciekłości żołnierzy z Czarnogóry), dysponującą najnowszą bronią w postaci armat, czołgów i samolotów.    

   

   Także wielka armia tatarska pod wodzą Batu-chana (władcy imperium Złota Orda; wnuka Czyngis-chana), licząca ponad 120 tysięcy doborowych wojowników, która pogromiła całą Europę Wschodnią i Środkową, również Polskę, i która zdobyła setki twierdz (między innymi Kraków i Sandomierz), podeszła w 1242 roku pod miasto Dubrovnik, ale - jak przystało na tatarską strategię - rozważnie zrezygnowała z jego szturmowania. Wodzowie tatarscy uznali, że mogliby zdobyć Dubrovnik, ale będzie to nieopłacalne z powodu spodziewanych ogromnych strat, a ponadto jak na dłoni widzieli z okolicznej góry potężną flotę, stacjonującą w dubrovnickim porcie i gotową w każdej chwili wywieźć mieszkańców miasta.

 

   W nawiązaniu do tego wydarzenia w piosence jako motyw muzyczny wykorzystano tatarskie bębny wojenne. Taki rytm nadawany przez bębny stosowany był w tatarskich armiach w trakcie ich pochodów, dla utrzymania porządku w oddziałach i podtrzymywania ducha walki.    

   

   Wykonawca Milo Hrnić ukazany jest w trakcie śpiewania tej piosenki na tle twierdzy Dubrovnik, która jest słynna na całym świecie, a stanowi jeden z najcenniejszych obiektów Słowiańszczyzny. W piosence jest zresztą wzmianka o tym, że wszyscy Słowianie powinni być dumni z tego przepięknego miejsca i jego szczytnej historii, że wielu z nich chwali cudze, a powinni znać i doceniać swój obiekt, którego nie zdobyła żadna wroga armia.  

                        

   Skopiuj ten link i wklej do Google, aby odtworzyć tę przejmującą słowiańską piosenkę z bębnami tatarskimi:

                                                https://www.youtube.com/watch?v=7B70ju02YdY 

  

"O Marijana" 

  

   Ponadto - dla zachowania nastroju - proponujemy odtworzyć jeszcze jedną piosenkę słowiańską, którą wykonuje wspomniany chorwacki piosenkarz z Dubrovnika Milo Hrnić. Nosi tytuł "O Marijana, sladka mala Marijana" (etymologicznie: O Marijana, słodka mała Marijana) i wyraża  miłość do dziewczyny.

     

   Aby odtworzyć tę piosenkę, wklej do Google hasło: Milo Hrnic - O Marijana.

 

   Piosenka ta, ze względu na charakterystyczną, unikalną melodię i nastrój, zyskała ogromną popularność na całym świecie. Odzwierciedleniem tego są jej liczne głośne wersje w różnych językach, również w języku polskim (choć wersja polska, przygotowana przez słabych artystów, jest bez wątpienia najmniej udana ze wszystkich wersji językowych). 

 

   Teraz proponujemy odtworzyć wersję tej piosenki w bardzo orientalnym języku - japońskim, którą wykonuje najsłynniejsza japońska piosenkarka Mari Amachi (ur. w 1951 roku).

   

   Aby odtworzyć tę piosenkę, wklej do Google hasło: Mari Amachi - O Marijana.

 

  

Uwierz w możliwości !

 




Użyte tu fotografie i teksty należą do właściciela tej strony.
Kopiowanie lub wykorzystywanie jakichkolwiek fotografii
lub fragmentów tekstu bez pisemnej zgody właściciela strony jest zabronione.
Naruszenie tych praw w razie ujawnienia grozi odpowiedzialnością cywilną i karną.
Odwiedzin:
271238